Od 1 stycznia 2026 roku każdy nowy budynek wielorodzinny w Polsce musi być wyposażony w schron lub pomieszczenie ochronne. To brzmi jak troska o bezpieczeństwo obywateli, ale dla rynku mieszkaniowego oznacza jedno – wyższe ceny. Deweloperzy alarmują że koszty budowy mieszkań wzrosną o kilkadziesiąt tysięcy złotych na lokal, analitycy przewidują że średnia cena metra kwadratowego w nowych inwestycjach skoczy o 5-10%, a młode rodziny obawiają się że ich marzenia o własnym mieszkaniu oddalą się jeszcze bardziej. Schrony to tylko jeden z wielu nowych wymogów regulacyjnych, ale może być tym który definitywnie wytrąci z rynku osoby o najniższych dochodach.
Ile konkretnie podrożeją mieszkania
Konkretne liczby zależą od tego jakie rozwiązanie deweloper wybierze – budowę dedykowanego schronu czy adaptację garażu podziemnego na miejsce doraźnego schronienia. W pierwszym scenariuszu, budowa pełnego schronu dla budynku z 50 mieszkaniami to koszt 1,5-2,5 miliona złotych. W przeliczeniu na mieszkanie daje to 30 000 – 50 000 złotych dodatkowego kosztu na każdy lokal. Dla mieszkania dwupokojowego o powierzchni 45 metrów kwadratowych i wartości 450 000 złotych, to wzrost ceny o 7-11%.
W drugim scenariuszu, adaptacja garażu podziemnego na miejsce doraźnego schronienia plus wzmocniony strop to koszt rzędu 500 000 – 800 000 złotych dla tego samego budynku. W przeliczeniu na mieszkanie to 10 000 – 16 000 złotych. Dla tego samego mieszkania za 450 000 złotych, wzrost ceny o 2-4%. To wciąż odczuwalny skok, ale znacznie łagodniejszy niż w przypadku pełnego schronu.
Większość deweloperów będzie wybierać tańsze rozwiązanie – adaptację garażu. To oznacza że realny wzrost cen mieszkań z powodu wymogów dotyczących schronów wyniesie średnio 12 000 – 20 000 złotych na mieszkanie. W dużych miastach, gdzie ceny są już teraz wysokie, to dodatkowo 15 000 – 25 000 złotych. W mniejszych miastach, gdzie inwestycje są tańsze – 8000 – 15 000 złotych.
Ale to tylko koszt samego schronu. Deweloperzy będą musieli też ponieść dodatkowe koszty związane z projektowaniem, pozwoleniami, nadzorem, certyfikacją. To kolejne 2000 – 5000 złotych na mieszkanie. Łącznie więc realny wzrost ceny związany z wymogiem schronów to około 15 000 – 25 000 złotych na przeciętne mieszkanie dwu-trzypokojowe.
Kumulacja kosztów regulacyjnych
Problem w tym że schrony to nie jedyny nowy wymóg regulacyjny podnoszący koszty budowy. Polski rynek mieszkaniowy zmaga się z lawiną nowych przepisów wprowadzanych w latach 2024-2026, z których każdy dodaje kilka do kilkunastu tysięcy złotych do ceny mieszkania.
Od 2025 roku obowiązują garażach w domu jako część budynku mieszkalnego – to wprawdzie obniżyło podatek od nieruchomości, ale wymusiło zmiany w projektowaniu. Od 2026 roku nowe budynki komercyjne i od 2027 budynki mieszkalne muszą mieć instalację fotowoltaiczną – to koszt 3000-8000 złotych na mieszkanie w przeliczeniu. Coraz bardziej restrykcyjne wymogi dotyczące efektywności energetycznej – lepsze izolacje, szczelne okna, systemy wentylacji – dodają kolejne 20 000 – 40 000 złotych.
Miejscowe plany zagospodarowania nakładają wymogi dotyczące zieleni, przestrzeni publicznej, miejsc parkingowych. Coraz częściej wymagane są dwa miejsca postojowe na mieszkanie, w tym jedno podziemne. To koszt 40 000 – 80 000 złotych za miejsce, który trafia do ceny mieszkania. Wymogi architektoniczne – elewacje z naturalnego kamienia lub cegły, a nie tanich systemów ETICS, zakaz monotonnych bloków na rzecz zróżnicowanej architektury – również podnoszą koszty.
Jeśli zsumować wszystkie te czynniki, mieszkanie w nowym budynku oddanym w 2027 roku będzie droższe o 80 000 – 150 000 złotych niż podobne mieszkanie oddane w 2023 roku, przy założeniu że lokalizacja i standard wykończenia są porównywalne. Schrony to tylko jeden z wielu elementów tej układanki, ale bardzo widoczny i medialny.
Reakcja deweloperów – marże czy ceny
Deweloperzy stoją przed dylematem: czy obniżyć własne marże i wziąć część kosztów na siebie, czy przerzucić całość na kupujących. W teorii mogliby zaakceptować niższy zysk i utrzymać ceny na konkurencyjnym poziomie. W praktyce większość przerzuci koszty w całości.
Dlaczego? Bo marże deweloperskie w Polsce są relatywnie niskie w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Średnia marża dewelopera to 15-25% kosztów projektu. Brzmi dużo, ale trzeba pamiętać że to marża brutto przed opodatkowaniem, przed rezerwami na gwarancje i rękojmię, przed kosztami marketingu i sprzedaży. Marża netto, czyli rzeczywisty zysk pozostający w firmie, to często 8-12%. Przy inwestycji trwającej 3-4 lata i wiążącej kapitał, to nie są kosmiczne zarobki.
Jeśli deweloper buduje blok za 30 milionów złotych i liczy na 4 miliony zysku netto, a nagle koszty rosną o 800 000 złotych z powodu schronu plus milion z powodu innych wymogów, jego zysk spada do 2,2 miliona. To już tylko 7% marży netto – ledwo opłacalne, zwłaszcza przy ryzyku związanym z opóźnieniami, problemami z wykonawcami, zmianami na rynku. Większość deweloperów nie ma przestrzeni do obniżania marż bez poważnego uszczerbku dla rentowności.
Dodatkowo działają w konkurencyjnym środowisku. Jeśli jeden deweloper obniży marże i utrzyma niższe ceny, inni mogą po prostu utrzymać wyższe ceny i wyższe marże, licząc że część klientów i tak kupi u nich bo wolą konkretną lokalizację lub standard. W efekcie ceny pójdą w górę niemal wszędzie, może z niewielkimi różnicami między deweloperami.
Kto zostanie wypchnięty z rynku
Wzrost cen mieszkań o 80 000 – 150 000 złotych najbardziej uderzy w osoby o najniższych dochodach próbujące kupić pierwsze mieszkanie. Młode małżeństwa, ludzie pracujący na etatach za średnią krajową, rodziny wychowujące dzieci na jedną pensję. To grupa dla której każde 10 000 złotych więcej to bariera nie do przejścia.
Przykład konkretny: rodzina z dochodem 10 000 złotych netto miesięcznie, oszczędzająca 2000 złotych miesięcznie, chce kupić mieszkanie dwupokojowe za 450 000 złotych. Potrzebuje wkładu własnego 20%, czyli 90 000 złotych. Oszczędzanie tego zajmie im 45 miesięcy, prawie cztery lata. Jeśli cena mieszkania wzrośnie do 520 000 złotych, wkład własny to już 104 000 złotych. Muszą oszczędzać o 14 miesięcy dłużej – łącznie prawie pięć lat.
Ale to nie koniec. Rata kredytu hipotecznego na 360 000 złotych (80% z 450 000 zł) przy oprocentowaniu 7% to około 2400 złotych miesięcznie. Rata kredytu na 416 000 złotych (80% z 520 000 zł) to już 2800 złotych. Różnica 400 złotych miesięcznie przez 25 lat – to 120 000 złotych dodatkowego kosztu kredytu, nie licząc odsetek. Bank może uznać że rodzina nie ma zdolności kredytowej na taki kredyt i odmówić finansowania.
W efekcie część rodzin będzie musiała zrezygnować z zakupu mieszkania i pozostać na rynku najmu. Albo kupić coś mniejszego – kawalerkę zamiast dwóch pokoi, mieszkanie w odległej lokalizacji zamiast w dobrym osiedlu. Albo kupić mieszkanie na rynku wtórnym w starym budynku, które nie ma schronu ale jest tańsze. To przekierowuje popyt ze sprzedaży pierwotnej na wtórną, co obniża rentowność deweloperów i zmniejsza liczbę nowych inwestycji.
Efekt błędnego koła
Może dojść do błędnego koła: wyższe wymogi regulacyjne → wyższe ceny mieszkań → mniejszy popyt → deweloperzy budują mniej → mniejsza podaż nowych mieszkań → ceny rosną jeszcze bardziej → jeszcze mniej osób stać na zakup. To scenariusz który realizuje się już w niektórych krajach zachodnich, gdzie restrykcyjne regulacje budowlane przyczyniły się do kryzysu mieszkaniowego.
Wartość dodana czy przymusowy koszt
Istotne pytanie brzmi: czy schron w budynku to wartość która podnosi atrakcyjność mieszkania, czy po prostu przymusowy koszt który kupujący muszą ponieść? To zależy od perspektywy kupującego.
Dla części osób, szczególnie rodzin z dziećmi świadomych zagrożeń geopolitycznych, obecność schronu może być atutem zwiększającym poczucie bezpieczeństwa. „Mieszkam w budynku ze schronem” to argument który może mieć znaczenie przy wyborze między dwiema ofertami. W sytuacji kryzysu, świadomość że masz gdzie się schronić z rodziną, może być bezcenna. Przy odsprzedaży mieszkania za 10-15 lat, budynki z lat 2026-2030 ze schronami mogą być bardziej poszukiwane niż stare bloki bez schronów.
Dla innych, szczególnie młodych singli kupujących małe mieszkanie na kilka lat, schron to kompletnie bezużyteczny dodatek za który muszą przepłacić dziesiątki tysięcy złotych. Wolą zapłacić mniej i kupić mieszkanie w starszym budynku, albo w ogóle nie kupować i wynajmować. Prawdopodobieństwo że w ciągu najbliższych 5-10 lat schron będzie potrzebny oceniają jako znikome, więc płacenie za niego to marnotrawstwo.
Prawda leży pewnie pośrodku. Schron to ubezpieczenie – mamy nadzieję że nigdy nie będzie potrzebny, ale jeśli sytuacja się pogorszy, dobrze go mieć. Problem w tym że to ubezpieczenie jest drogie i przymusowe. Nie możesz zrezygnować i kupić mieszkania bez schronu jeśli wolisz oszczędzić pieniądze.
Alternatywy dla kupujących
Osoby które nie mogą sobie pozwolić na droższe mieszkania w nowych inwestycjach mają kilka opcji, wszystkie z wadami i zaletami.
Pierwsza opcja to kupno na rynku wtórnym – mieszkanie w starym bloku z lat 80. czy 90., bez schronu, bez fotowoltaiki, bez nowoczesnych izolacji, ale za to znacznie tańsze. Mieszkanie 50 metrów w bloku z 1985 roku może kosztować 350 000 złotych, podczas gdy porównywalne w nowym budynku z 2027 roku to 550 000 złotych. Oszczędzasz 200 000 złotych, co przy kredycie to różnica 1000 złotych w miesięcznej racie.
Wada? Stary budynek wymaga remontów, ma wyższe koszty eksploatacji (gorsze izolacje = wyższe rachunki za ogrzewanie), może mieć problemy z instalacjami, windą, zarządem wspólnoty. Nie ma schronu, nie ma nowoczesnych udogodnień. Ale dla wielu osób to jedyna dostępna opcja.
Druga opcja to wynajem zamiast zakupu. Jeśli nie stać cię na kupno mieszkania za 520 000 złotych, możesz wynajmować za 2500 złotych miesięcznie i oszczędzać różnicę między czynszem a potencjalną ratą kredytu. W długim terminie nie budujesz majątku, ale w krótkim terminie masz większą elastyczność i niższy stress finansowy.
Trzecia opcja to budowa domu jednorodzinnego na obrzeżach miasta lub na wsi. Domy jednorodzinne nie muszą mieć schronów, więc unikasz tego kosztu. Problem w tym że musisz mieć działkę, co wymaga kapitału lub kredytu na grunt. Budowa domu to też skomplikowany proces wymagający czasu i zaangażowania. Ale dla osób które mają działkę od rodziny lub kupiły ją wcześniej, to realna alternatywa dla drogich mieszkań w blokach.
Co z cenami na rynku wtórnym
Rosnące ceny mieszkań na rynku pierwotnym nieuchronnie pociągną w górę ceny na rynku wtórnym. To efekt substytucyjności – jeśli nowe mieszkanie kosztuje 550 000 zł, stare mieszkanie o porównywalnej lokalizacji i metrażu może kosztować 450 000 zł zamiast dotychczasowych 350 000 zł. Różnica 100 000 zł jest wystarczająco duża żeby kupujący woleli wtórny rynek, ale 200 000 zł różnicy to już za dużo – część osób wybierze nowe mimo wszystko.
Właściciele mieszkań na rynku wtórnym mogą się więc spodziewać wzrostu wartości swoich nieruchomości o 20-30% w latach 2026-2028. To dobra wiadomość dla osób które już mają mieszkania, gorsza dla tych którzy dopiero chcą kupić. Pogłębia to dysproporcje majątkowe – bogaci, którzy już mają nieruchomości, bogacą się dalej. Biedni, którzy wynajmują, tracą szansę na wejście na rynek.
Perspektywy długoterminowe
Pytanie kluczowe: czy wzrost cen mieszkań związany z wymogiem schronów to jednorazowy skok w 2026 roku, czy początek długotrwałego trendu wzrostowego? Analitycy rynku są podzieleni.
Optymiści uważają że to jednorazowa korekta. Po 2026 roku wszyscy deweloperzy będą budować ze schronami, to stanie się standardem, ceny się ustabilizują na nowym poziomie. Jeśli gospodarka będzie rosła, płace będą rosły, to w ciągu 2-3 lat ludzie przyzwyczają się do nowych cen i rynek wróci do równowagi. Wzrost cen o 15-20% w 2026 roku, potem stabilizacja.
Pesymiści ostrzegają że to dopiero początek. Każda kolejna dyrektywa unijna, każdy nowy wymóg regulacyjny, będzie pchał ceny w górę. Za kilka lat może być wymóg magazynów energii w każdym budynku, potem wymóg stacji ładowania aut elektrycznych, potem coś jeszcze. Ceny mieszkań będą rosły szybciej niż płace, mieszkaniowy kryzys będzie się pogłębiał. Stały wzrost cen po 5-10% rocznie przez następną dekadę.
Prawda pewnie leży pośrodku. Wzrost będzie, ale nie tak dramatyczny jak obawiają się pesymiści. Dużo zależy od polityki rządu – jeśli zostaną wprowadzone programy wsparcia dla kupujących mieszkania (dopłaty do kredytów, ulgi podatkowe, dotacje dla deweloperów budujących tańsze mieszkania), można złagodzić negatywne skutki. Jeśli rząd będzie tylko dokładać kolejne wymogi bez żadnego wsparcia, kryzys się pogłębi.
Czy są jakieś pozytywne scenariusze
Nie wszystko musi być czarne. Są też czynniki które mogą ograniczyć wzrost cen mieszkań mimo wyższych kosztów budowy.
Po pierwsze, postęp technologiczny w budownictwie. Prefabrykacja, druk 3D budynków, automatyzacja procesów budowlanych – wszystko to może obniżyć koszty robocizny i materiałów. Jeśli technologia się rozwinie wystarczająco szybko, może skompensować wzrost kosztów związany z wymogami regulacyjnymi. Budynek wydrukowany w 3D z wbudowanym schronem może kosztować tyle samo co tradycyjnie budowany bez schronu.
Po drugie, spadek cen materiałów budowlanych. W latach 2021-2022 ceny eksplodowały z powodu pandemii i wojny w Ukrainie. W 2024-2025 zaczęły spadać wraz z normalizacją łańcuchów dostaw. Jeśli trend się utrzyma, tańsze materiały mogą częściowo zrównoważyć droższe wymogi konstrukcyjne.
Po trzecie, zwiększona konkurencja między deweloperami. Jeśli kilku dużych graczy wejdzie na rynek z ambitnymi planami budowy dziesiątek tysięcy mieszkań rocznie, mogą obniżyć ceny dzięki ekonomii skali. Deweloper który buduje 50 bloków rocznie ma lepsze warunki negocjacyjne z dostawcami niż ten który buduje trzy bloki.
Po czwarte, programy rządowe wspierające budownictwo. Jeśli rząd wprowadzi dopłaty do kredytów mieszkaniowych, ulgi podatkowe dla kupujących pierwsze mieszkanie, dotacje dla deweloperów budujących mieszkania na wynajem w przystępnych cenach – może to złagodzić presję cenową. Polityka mieszkaniowa ma znaczenie.
Co mogą zrobić kupujący
Jeśli planujesz zakup mieszkania w najbliższych latach, działaj strategicznie. Nie czekaj biernie aż ceny wzrosną jeszcze bardziej. Rozważ następujące kroki:
Jeśli masz wkład własny i zdolność kredytową, kup teraz zamiast czekać. Mieszkania oddane do użytku w 2025 roku są budowane według starych przepisów, bez wymogów dotyczących schronów. Będą tańsze niż te z 2027 roku. Jeśli znajdziesz dobrą ofertę – bierz.
Jeśli nie możesz kupić teraz, oszczędzaj agresywnie. Im większy wkład własny, tym mniejszy kredyt, tym niższa rata, tym większa szansa że bank przyzna finansowanie. Odkładaj 30-40% dochodów jeśli to możliwe. Każde dodatkowe 10 000 złotych we wkładzie to 50 złotych mniej w racie kredytu przez 25 lat.
Rozważ inne lokalizacje. Mieszkanie w centrum Warszawy zawsze będzie drogie. Ale okolice mniejszych miast, miejscowości podmiejskie z dobrą komunikacją, mogą oferować przyzwoite mieszkania w rozsądnych cenach. 30 minut dojazdu do pracy to niewielka cena za oszczędność 150 000 złotych.
Nie przegap programów wsparcia. Rząd może w każdej chwili ogłosić nowy program dopłat do kredytów mieszkaniowych. Gdy to nastąpi, działaj szybko – poprzednie programy kończyły się po kilku miesiącach bo wyczerpywano limity.
Wzrost cen mieszkań związany z wymogiem schronów to smutna rzeczywistość z którą będziemy musieli się zmierzyć w 2026 roku i później. To nie jest kwestia czy ceny wzrosną, tylko o ile i jak szybko. Dla części społeczeństwa to oznacza definitywne zamknięcie drogi do własnego mieszkania. Dla innych – konieczność większych wyrzeczeń i dłuższego oszczędzania. Dla nielicznych – szansę na zarobienie na rosnącym rynku. Jeden jest pewne: polski rynek mieszkaniowy przechodzi fundamentalną transformację, a 2026 rok będzie punktem zwrotnym.
Skontaktuj się z nami
Legalizacja samowoli budowlanych – uproszczona procedura po 10 latach
Legalizacja samowoli budowlanych - uproszczona procedura po 10 latach - warunki, dokumenty, koszty i ryzyka w 2026 roku.
Wiata i budynek gospodarczy – nowe definicje w prawie budowlanym 2026
Wiata i budynek gospodarczy - nowe definicje w prawie budowlanym 2026 - jak to zmieni zgłoszenia, limity i formalności teraz.
Schrony w nowych blokach – wzrost cen mieszkań od 2026
Schrony w nowych blokach - możliwy wzrost cen mieszkań od 2026 - skąd koszty, co obejmują i jak oceniać oferty deweloperów.

